Rutyna – czy naprawdę jest taka zła?
Wrzesień to trochę nowy początek
1 września to dla wielu z nas symboliczna granica. Za oknem powoli widać pierwsze oznaki jesieni, dni stają się krótsze, a poranki stają się chłodniejsze. Dzieci wracają do szkoły, ulice zapełniają się uczniami z plecakami, a my trochę chcąc nie chcąc wchodzimy w bardziej uporządkowany rytm.
Po wakacjach często czujemy, że wcześniej świat był w ciągłym ruchu. W domu dzieci, które trzeba było codziennie czymś zająć. Częstsze spotkania ze znajomymi, wyjazdy, korzystanie z pogody, która „zaraz się skończy”. Praca też bywała bardziej rozproszona, bo tu ktoś na urlopie, inni nadrabiają, wszędzie trochę chaosu. Wakacje dają oddech i beztroskę, ale niosą też ze sobą sporo zamieszania. Wrzesień dla wielu osób bywa ulgą, bo w jakiś sposób świat znów wraca na swoje tory.
Rutyna nie ma dobrej renomy. Dużo mówi się o potrzebie kreatywności, otwartości na nowe doświadczenia i spontaniczności. No i słusznie, bo to właśnie one wnoszą do życia świeżość, energię i rozwój. Ale obok nich istnieje też rutyna, często postrzegana jako coś nudnego i ograniczającego. Tymczasem to właśnie ona daje nam fundament, na którym możemy budować.
Dlaczego rutyna jest ważna
- Bezpieczeństwo i przewidywalność
Nasz mózg lubi wiedzieć, czego się spodziewać. Przewidywalność obniża poziom stresu, a u dzieci buduje poczucie bezpieczeństwa. - Oszczędność energii
Decyzje kosztują. Każde „co dziś zrobić?”, „kiedy wyjść?”, „jak się zorganizować?” , „co na obiad?” angażuje nasze zasoby. Rutyna sprawia, że wiele czynności wykonujemy automatycznie, a energię zostawiamy na to, co naprawdę istotne. - Zdrowie ciała
Rutyna to nie tylko porządek w kalendarzu, ale też stabilizacja dla organizmu. Regularne pory snu, posiłków i aktywności wspierają rytm biologiczny, ułatwiają regenerację i poprawiają nastrój. - Ramka dla spontaniczności
Rutyna daje strukturę, ale to w jej ramach możemy pozwolić sobie na odrobinę nowości. Przykładowo inna droga do pracy, niespodziewane spotkanie, wieczór offline. Dzięki niej spontaniczność nie jest chaosem, tylko przyjemnym urozmaiceniem.
Mózg i ciało a rytm dnia
- Mózg – powtarzalność odciąża korę przedczołową, czyli centrum podejmowania decyzji. To dlatego w rutynie łatwiej myśleć klarownie i twórczo.
- Ciało – regularność stabilizuje hormony odpowiedzialne za energię i sen (kortyzol i melatoninę). Łatwiej nam się regenerować i mniej odczuwamy rozdrażnienie.
- Układ nerwowy – przewidywalność obniża przebodźcowanie. Chaos wakacji daje przygody, ale też potrafi mocno nas zmęczyć.
Jesień i kocyki – równowaga między rutyną a spontanicznością
Wrzesień to dobry moment, żeby przyjrzeć się własnej rutynie i nadać jej kształt, który nam służy. Nie musimy wybierać: rutyna czy spontaniczność. Oba elementy są ważne. Rutyna daje poczucie bezpieczeństwa, a spontaniczność daje świeżość i radość życia.
A że jesień powoli zagląda nam w okna, coraz częściej wybieramy wieczory pod kocem, herbatę zamiast spotkań „do późna” i spokojniejsze tempo. Warto potraktować to jako naturalną zmianę rytmu. Nasze życie płynie cyklami, a wrzesień jest jednym z nich.
Rutyna nie jest nudą, tylko fundamentem, który wspiera nasz mózg, ciało i emocje. Wrzesień przypomina nam, że chaos wakacji mija, a codzienność wraca na swoje miejsce. Zamiast uciekać od rutyny, możemy ją polubić jako strukturę, która daje spokój, energię i miejsce na drobne przyjemności.
Bo choć jesień to czas kocyków i spokojniejszych wieczorów, dobrze jest mieć ramę dnia, która nas wspiera i odrobinę spontaniczności, która daje życie.
