Między ja a ty – kilka słów o kontakcie
W poprzednim wpisie pisałam o odpowiedzialności i granicach jako sztuce rozpoznawania, co należy do mnie, a co już nie.
Dziś chcę spojrzeć na ten temat z innej strony, bardziej od środka.
Z miejsca, w którym odpowiedzialność nie jest ani dobra, ani zła, ale złożona.
Pełna cieni i świateł –> Straty i zysku –> Ulgi i ryzyka.
Modlitwa Gestalt – wolność czy samotność?
Ten wpis powstał wokół kilku zdań, które znane są jako tzw. Modlitwa Gestalt, choć moim zdaniem słowo „modlitwa” nie do końca oddaje ich charakter.
To raczej krótki manifest, który Fritz Perls, twórca podejścia Gestalt, sformułował jako przypomnienie o granicach między „ja” i „ty”.
Dla niektórych te słowa stają się przełomem. Dla innych budzą one opór.
Ale niezależnie od reakcji, są warte zatrzymania się i refleksji.
Ja to ja, ty to ty.
Ja jestem odpowiedzialny za moje życie, ty za twoje.
Nie jestem na tym świecie, by spełniać twoje oczekiwania,
ani ty, by spełniać moje.
Jeśli nasze drogi się skrzyżują – to wspaniale.
Jeśli nie – to trudno.
Bo nie będę kochał siebie, jeśli zdradzę siebie dla ciebie.
Ani nie pokocham ciebie, jeśli będziesz taki, jak ja chcę,
a nie taki, jaki naprawdę jesteś.
Słowa mają wagę – ale znaczenie nadajemy im sami
Są osoby, które odbierają ten tekst jako możliwość oddzielenia siebie od innych.
Jakby mówiły: „Wreszcie nie muszę wszystkiego robić, ratować, ogarniać!”
Dla nich to ulga. Uznanie prawa do granicy. Do wyboru. Do oddychania.
Ale są też tacy, którzy słyszą w nim coś odwrotnego:
„To znaczy, że mam nikogo nie potrzebować? Że jestem tylko dla siebie?”
I jedno, i drugie jest zrozumiałe.
To, jak słyszymy te słowa, zależy od naszych doświadczeń.
Od tego, z jakiego miejsca w sobie je czytamy.
Czy z ran, które bolą?
Czy z obszaru, który chce się wreszcie od czegoś uwolnić?
A może z miejsca, które potrzebuje bardziej relacji niż niezależności?
Te słowa nie mówią: „nie obchodzisz mnie”
Te zdania nie zachęcają do obojętności.
Nie są pochwałą chłodu, samowystarczalności ani zamykania się na innych.
Mówią raczej:
„Nie jestem tobą i właśnie z tego miejsca chcę być z tobą w kontakcie.”
„Chcę być blisko, nie rezygnując z siebie.”
To bardzo ważne rozróżnienie.
- Kontakt nie wymaga rozpuszczenia się w drugiej osobie.
- Troska nie wymaga poświęcenia siebie.
- Bycie obok nie oznacza, że muszę dźwigać to, co nie moje.
To, co może być naprawdę trudne, to właśnie ta świadomość:
że mogę być w relacji i jednocześnie zostać przy sobie.
Że mogę troszczyć się, ale nie przejmować kontroli.
Że mogę powiedzieć „nie” – nie dlatego, że odrzucam, ale dlatego, że chcę zostać w zgodzie ze sobą.
Odpowiedzialność to nie mur to raczej linia brzegu, z której mogę widzieć i słyszeć Ciebie, nie tracąc gruntu pod własnymi stopami.
