Między ja a ty – kilka słów o kontakcie



Są osoby, które odbierają ten tekst jako możliwość oddzielenia siebie od innych.
Jakby mówiły: „Wreszcie nie muszę wszystkiego robić, ratować, ogarniać!”
Dla nich to ulga. Uznanie prawa do granicy. Do wyboru. Do oddychania.

Ale są też tacy, którzy słyszą w nim coś odwrotnego:
„To znaczy, że mam nikogo nie potrzebować? Że jestem tylko dla siebie?”

I jedno, i drugie jest zrozumiałe.
To, jak słyszymy te słowa, zależy od naszych doświadczeń.
Od tego, z jakiego miejsca w sobie je czytamy.
Czy z ran, które bolą?
Czy z obszaru, który chce się wreszcie od czegoś uwolnić?
A może z miejsca, które potrzebuje bardziej relacji niż niezależności?


Podobne wpisy