„Ja to ja, ty to ty”. O trudnej sztuce brania odpowiedzialności
Słowo „odpowiedzialność” często budzi w nas napięcie. Kojarzy się z obowiązkiem, winą, a czasem z ciężarem, który trzeba nieść za innych. Ale w psychoterapii odpowiedzialność ma zupełnie inny wymiar. Nie chodzi w niej o dźwiganie cudzych emocji ani o podporządkowanie się czyimś oczekiwaniom. Chodzi o wpływ, a konkretnie o świadomość wpływu, jaki mamy na samych siebie. W modalności, w której pracuję, ważna jest zasada: ja to ja, ty to ty. Nie jestem po to, żeby spełniać twoje oczekiwania – i ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Taka perspektywa pozwala wyjść z błędnego koła wzajemnych projekcji i rozczarowań. Pomaga też zatrzymać się przed wejściem w trójkąt dramatyczny, w którym tak łatwo się zapętlić.
Trójkąt dramatyczny – kto tu naprawdę rządzi?
Stephen Karpman opisał trójkąt dramatyczny jako model, w którym ludzie nieświadomie wchodzą w trzy powtarzające się role:
👉 Wybawiciela, który czuje się odpowiedzialny za innych i ratuje ich nawet bez zaproszenia,
👉 Ofiary, która rezygnuje z wpływu, oczekując, że ktoś inny przejmie za nią odpowiedzialność,
👉 Prześladowcy, który karze lub kontroluje, nie biorąc pod uwagę granic drugiego człowieka.
W trójkącie dramatycznym każda rola zasysa energię i unika prawdziwej odpowiedzialności, bo jeżeli to ty jesteś odpowiedzialny za moje emocje, moje wybory i moje bezpieczeństwo – to ja nie muszę nic robić. Jednocześnie takie myślenie oznacza, że ja nie mam wpływu, a to jest właśnie moment, w którym zaczyna się bezradność i kończy sprawczość.
Gdy role się przenikają
Ciekawym zjawiskiem jest to, że kiedy już wpadniemy w trójkąt dramatyczny, role bardzo często zaczynają się przenikać.
Ofiara zaczyna atakować, stając się Prześladowcą. Prześladowca próbuje „ratować sytuację”, więc zmienia się w Wybawiciela. Wybawiciel, z czasem przeciążony odpowiedzialnością, zaczyna się czuć jak Ofiara.
Dlaczego tak się dzieje?
Bo jeśli raz wejdziesz w ten układ, teatr musi się odegrać do końca. Każda rola napędza kolejną. I chociaż może się wydawać, że „pomagasz” albo „tylko się bronisz”, tak naprawdę bierzesz udział w dobrze znanym scenariuszu.
Przykład z życia
Ktoś organizuje wspólny wyjazd ze znajomymi. Na początku czuje się Ofiarą, bo nikt nie odpisuje na wiadomości, nie pomaga w planowaniu – „Zawsze wszystko na mojej głowie”. Żeby ratować sytuację, ta osoba zaczyna działać z pozycji Wybawiciela – rezerwuje noclegi, robi zakupy, przypomina o terminach. Natomiast kiedy już dojdzie do wyjazdu i napięcie z niej opada, pojawia się frustracja. Zmęczenie zamienia się w złość, więc staje się Prześladowcą – „Naprawdę nikt nie mógł pomyśleć o jedzeniu?”, „Wszystko robię za was”. Atmosfera siada. A wtedy pojawia się powrót do roli Ofiary: „Chciałam dobrze, a teraz wszyscy mają mnie gdzieś”.
To tylko jeden z wielu przykładów, w których trójkąt dramatyczny odgrywa się wewnątrz jednej osoby – szybko, niezauważalnie, boleśnie znajomo. Dopóki nie zauważymy tego mechanizmu, trudno z niego wyjść.
Ale kiedy go rozpoznamy, możemy przestać brać udział w tej grze wybierając kontakt zamiast reakcji. Odpowiedzialność – zamiast odgrywania.
Nikt nie przypilnuje twoich granic za ciebie
W relacjach łatwo oczekiwać, że ktoś „się domyśli”, że „powinien wiedzieć”, że „to oczywiste”. Ale odpowiedzialność oznacza, że to ja mam nazwać swoje granice, potrzeby i emocje, bo tylko ja mogę je poczuć.
To nie znaczy, że świat jest czarno-biały. Życie jest złożone, ludzie bywają poranieni, relacje bywają trudne, a decyzje niejednoznaczne. Jednak w tej złożoności jednym z nielicznych stałych punktów jest to, że masz wpływ na siebie.
Jak wyjść z trójkąta dramatycznego?
To nie jest łatwe – bo większość z nas zna te role od dzieciństwa. Byliśmy nagradzani za ratowanie innych, uczeni tłumienia złości albo karani za własne potrzeby. Ale to, że coś jest znane, nie znaczy, że musi być powtarzane.
Wyjście z trójkąta zaczyna się od świadomości:
❓ Kiedy czuję, że chcę „ratować”, czy ktoś mnie o to naprawdę prosi?
❓ Kiedy wchodzę w rolę „ofiary” – co mógłbym/mogłabym zrobić inaczej, by odzyskać wpływ?
❓ Kiedy pojawia się złość – czy mogę ją wyrazić inaczej niż przez atak?
Kolejny krok to wrócenie do siebie. Zamiast: „Ty zawsze…”, „Nikt nigdy…”, można powiedzieć:
✅ „Widzę, że jestem zmęczona”
✅ „Złości mnie to, że nie dostałam wsparcia, na które liczyłam”
✅ „Chcę się wycofać, bo czuję się przeciążona”
Wyjście z trójkąta to także przyjęcie odpowiedzialności tylko za siebie. Za swoje emocje, potrzeby, wybory. Nie za to, co czują inni, co zrobią z Twoimi słowami ani czy ich zadowolisz.
To może być trudne , ale właśnie to daje największą wolność.
Bo jeśli nie musisz być Wybawicielem, nie musisz też nikogo ratować.
Jeśli nie jesteś Ofiarą, możesz działać.
Jeśli nie jesteś Prześladowcą, możesz być w kontakcie – również ze swoją złością, ale nie przeciwko komuś.
A w psychoterapii?
W psychoterapii wiele pracy toczy się właśnie wokół zauważania momentów, w których nauczyliśmy się oddawać odpowiedzialność lub brać jej za dużo.
Szczególnie w pierwszych etapach ważne jest, by nazwać to, co się dzieje, z pozycji Dorosłego – czyli osoby, która nie obwinia, nie ratuje i nie atakuje, ale pyta:
Co naprawdę czuję? Czego potrzebuję? Na co mam wpływ?
Kiedy zaczynamy brać odpowiedzialność za siebie – nie więcej, nie mniej –
świat przestaje być miejscem pełnym zagrożeń, manipulacji i nieprzewidywalnych ról.
Zaczyna być przestrzenią kontaktu, w której można być sobą i dbać o siebie bez wstydu.
To jeden z piękniejszych momentów w terapii:
kiedy zaczynasz rozpoznawać, że nie musisz już być ani Dzieckiem domagającym się ratunku, ani surowym wewnętrznym Rodzicem, który wszystko kontroluje.
Możesz być sobą – w wersji dorosłej, świadomej i wolnej.
I tu haczymy o analizę transakcyjną, o której może opowiem w jednym z kolejnych wpisów 😊
